Handlu na Allegro nie da się inaczej zacząć, jak od założenia kont: pocztowego i oczywiście konta w samym serwisie aukcyjnym.
Opublikowano: 09 czerwca 2009 by Konrad Karpieszuk
Handlu na Allegro nie da się inaczej zacząć, jak od założenia kont: pocztowego i oczywiście konta w samym serwisie aukcyjnym.
Opublikowano: 28 marca 2009 by Konrad Karpieszuk
Do tej pory o ile się nie mylę Poczta Polska podnosiła ceny tylko (a właściwie aż) z początkiem każdego nowego roku. Tym razem chyba pocztowe władze poczuły, że to ostatnia okazja d o zarobienia na monopolu bo na 1 kwietnia przygotowały nam dowcip: kolejną podwyżkę. Co więcej, żeby było wesoło nazwano ją obniżką.
Pojawił się właśnie komunikat, z którego można się dowiedzieć, że najtańsze przesyłki priorytetowe (z których nikt już właściwie nie korzysta – uwierzcie mi, bo spędzałem długie godziny w ogonku na poczcie; gdyby nie e-handel panie w okienku nadawczym zapewne teraz by przysypiały) staniały aż o 15 groszy (a na przykład taki przekaz pocztowy właśnie drożeje – cytuję – „nieznacznie (bo o 20 groszy)”. Świetna robota PR-owca
Dopiero pod spodem dowiadujemy się, że przy okazji wysyłka paczek drożeje o – tu na szczęście oszczędzono nam drwiny z klienta i napisano na sucho – od 1zł do 3 zł.
I tak oto z podwyżki mamy obniżkę. Do tego kolejną w ciągu roku. Proste, co nie?
Ale za to kartkę pocztową i list priorytetowy o piórkowej wadze (do 50gram) wyślemy taniej o 15 groszy…
Opublikowano: 06 marca 2009 by Konrad Karpieszuk
To chyba mój pierwszy artykuł na tym blogu na zamówienie
Zamówienie padło w komentarzach pod wpisem Książka nadawacza – jeszcze raz, obiecano mi wynagrodzenie za artykuł
więc pogrzebałem i znalazłem.
Jeden z czytelników zapytał mnie czy jest możliwe nienaliczanie podatku VAT za przesyłki. Obecna sytuacja jest bowiem dość chora: Poczta Polska z podatku tego jest zwolniona, jednak przedsiębiorcy wysyłając coś klientom (np na Allegro) podatek muszą naliczyć. Czyli przykładowo kupują znaczek za 10 złotych z cenę którego wliczony jest VAT równy 0%, naklejają na przesyłkę i – jako, że kupili go za pieniądze przesłane im przez klienta, a więc ich przychód – muszą odprowadzić do urzędu skarbowego podatek w wysokości 22%. Czyli de facto za wysyłkę płacą 12,20zł. Chore, ale w końcu to Polska.
(Tu przy okazji pojawia się problem oburzonych kupujących, podejrzewających wielokrotnie sprzedawców o nieuczciwe naliczanie kosztów wysyłki. „Dlaczego żądasz ode mnie 12,20zł za wysyłkę, skoro nakleiłeś na niej znaczki za 10 złotych?” – pytają. Właśnie dlatego.
Okazuje się jednak, że podatku wcale naliczać nie trzeba. Wystarczy, że wysyłając przesyłkę zjawimy się na poczcie jako pełnomocnicy odbiorcy. Pisał o tym już dość dawno serwis PIT.pl podając jako podstawę pismo Ministra Finansów interpretujące zapytanie jednego ze sprzedawców aukcyjnych.
Jak to zrobić po kolei?
I tyle. Trochę trzeba się napracować, ale oszczędność na podatku VAT na pewno warta jest tego wysiłku. Pobij konkurencję niższymi niż oni kosztami wysyłki. Zwłaszcza teraz, gdy Allegro wyraźnie kupującym pokazuje tą wartość już na liście przedmiotów, a nie dopiero w opisie aukcji.
Uwaga, disklejmer: Zanim ślepo zrobisz to co wyżej opisałem, przynajmniej obejrzyj komentarze pod tym wpisem lub przedyskutuj to z Twoim księgowym. Być może w komentarzach ktoś coś dopowie, lub mnie poprawi. Prawda jest bowiem taka, że moje relacje z US są co najmniej nie najlepsze – aktywną działalność na Allegro zakończyłem właśnie z powodu kary nałożonej na mnie przez US za właśnie nie płacenie podatku VAT (a to z kolei było powodem uwierzenia w przeczytaną przeze mnie w internecie przez podobnego dyletanta jak ja informację, że w mojej sytuacji podatku VAT płacić jeszcze nie muszę).
Mój artykuł trafił też na Wyhacz.pl. Zobacz tam komentarze czytelników, bo jest sporo interesujących wskazówek. Na przykład ktoś informuje, że istnieje opłata za pełnomocnictwo.
Opublikowano: 05 marca 2009 by Konrad Karpieszuk
Urząd Komunikacji Elektronicznej prowadzi w internecie ankietę odnośnie zadowolenia klientów z usług Poczty Polskiej. Myślę, że to dobry moment na wylanie swoich żalów (lub wyrażenie opinii pozytywnej).
Ankieta znajduje się pod tym adresem.
Źródło: alt.pl.allegro
Opublikowano: 01 marca 2009 by Konrad Karpieszuk
Koljeny post z cyklu „Jeszcze raz”
Przeglądałem statystyki mojego bloga i zobaczyłem, że naprawdę niezłe tłumy trafiają do mnie na hasło Książka nadawcza. Heh, jestem na pierwszym miejscu
Tyle, że przygotowana przeze mnie książka nadawcza do wydrukowania od kilku miesięcy z powodu wyłączenia serwera była tak naprawdę niedostępna. Wrzuciłem więc plik jeszcze raz, i podlinkowałem pod tamten artykulik.
Kliknij tutaj, jeśli chcesz pobrać książkę nadawczą.
Przy okazji zrobiłem mały test. W pobieranym pliku dołączyłem informację, że udostępniam go za darmo, ale jeśli ktoś chciałby się odwdzięczyć, zamieściłem numer konta. Zobaczymy, czy na oferowaniu czegoś za darmo można coś zarobić.
Test robię nieprzypadkowo. Piszę właśnie bowiem różnego typu poradniki odnośnie aukcji internetowych, które udostępnię na tym blogu. Mam zamiar udostępniać je za niewielką opłatą, ale jeśli test wyjdzie pomyślnie, poważnie się zastanowię nad tym, czy i poradników nie udostępnić w ten sam sposób: za darmo z opcjonalną płatnością. Co Wy na to?
Opublikowano: 13 grudnia 2007 by Konrad Karpieszuk
InPost – pierwszy niezależny operator pocztowy o zasięgu ogólnokrajowym – w ramach przyjętej strategii związanej z usprawnianiem i unowocześnianiem procesów logistycznych, uruchomił rewolucyjny na polskim rynku pocztowym system śledzenia przesyłek. Jest to pierwsza w Polsce usługa pozwalająca kontrolować on-line – za pośrednictwem strony www.inpost.pl – proces doręczania listów. Usługa dostępna jest dla klientów biznesowych i indywidualnych. Nowatorski system jest niezwykle dogodny szczególnie dla osób korzystających z usług e-commerce.
Nowoczesny system IT, wykorzystywany do nadzorowania procesów logistycznych i operacyjnych, został częściowo sfinansowany ze środków pozyskanych z publicznej emisji akcji spółki Integer.pl, do której należy InPost (1,5 mln zł). Pozostałe koszty związane z uruchomieniem modułu informującego o statusie przesyłanej korespondencji, spółka pokryła ze środków własnych.
Uruchomieniu nowej usługi śledzenia listów towarzyszy szeroko zakrojona kampania reklamowa na portalu Interia. Charakterystyczne dla InPost żółte billboardy i toplayer’y przedstawiające firmowy gadżet – strusia tropiącego korespondencję – będą od 12 grudnia 2007 roku informowały o nowatorskiej usłudze oferowanej przez InPost.
„Niespotykana dotąd na polskim rynku pocztowym usługa – wprowadzona wyłącznie przez InPost – zrewolucjonizuje sektor przesyłek listowych. Jeszcze żadna z firm pocztowych nie wykorzystała rozwiązania technicznego umożliwiającego nadawcom i adresatom sprawdzania na jakim etapie doręczania jest ich korespondencja. Dzięki temu w InPost w cenie listu rejestrowanego otrzymuje się usługę dodaną oferowaną dotychczas wyłącznie w przypadku przesyłek kurierskich” – mówi Rafał Brzoska, Prezes Zarządu Spółki.
Informacja pochodzi ze strony inPost.pl – zobacz pełny komunikat prasowy
Opublikowano: 10 grudnia 2007 by Konrad Karpieszuk
Od dzisiaj Allegro wprowadziło wypraszane od lat udogodnienie jakim jest wyświetlanie na liście przedmiotów nie tylko ceny za przedmiot, ale i całkowitego kosztu jaki poniesiemy uwzględniając koszt przesyłki!
Dlaczego to dobra wiadomość? Osoby często coś kupujące w tym serwisie na pewno wiele razy irytowały się gdy na liście wyników wyszukiwania klikały w przedmiot najtańszy, a po wejściu w opis aukcji okazywało się, że koszt przesyłki jest tak zawyżony, że de facto oferta ta była jedną z najdroższych.
Osobiście zawsze jako sprzedawca podchodziłem do aukcji jak najrzetelniej: koszt przedmiotu był realnym jego kosztem, a kosztów wysyłki nie zawyżałem. W efekcie, choć klienci chwalili moje usługi, miałem ich zdecydowanie mniej niż inni sprzedawcy, którzy choć uwzględniając całość kosztów ponoszonych przez klientów byli ode mnie droźsi, przez to małe oszustwo naciągaali dużą liczbę nieświadomych kupujących.
W chwili obecnej nie sprzedaję na Allegro. Ale pworadzenie przez ten serwis „sklepów” gdzie możnaa upchnąć tzw długi ogon (produkty ciężko się sprzedające) oraz przywrócenie uczciwych zasad pomiędzy sprzedawacami oznacza dla mnie, że chyba warto znów wrócić do interesu! Może już w styczniu?
Opublikowano: 12 września 2007 by Konrad Karpieszuk
Cytat z Gazety Wyborczej:
- 24 września może dojść do paraliżu poczty – dowiedzieli się dziennikarze Gazety Wyborczej. Na czwartek zaplanowano rozmowy ostatniej szansy między związkowcami, a dyrekcją generalną Poczty Polskiej. – Jeśli nie otrzymamy zapewnienia o podwyżkach rozpoczniemy strajk i tym razem obejmie on całą Polskę, a nie pojedyncze miasta – zapowiada Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ „Solidarność” pracowników Poczty Polskiej
Opublikowano: 03 lutego 2007 by Konrad Karpieszuk
Wszyscy sprzedawcy są chyba zgodni: nic tak nie irytuje w e-handlu jak zamówienie przez kupującego towaru za pobraniem i nie odebranie go potem. Koszt takiej wysyłki to najczęściej około 10zł. Gdy listonosz przyniesie ją do nas spowrotem musimy dopłacić jeszcze o ile dobrze pamiętam 3,5zł. Razem daje to minimum 13,5 złotego. Jeżeli ktoś tak jak ja (w przypadku produktów z kategorii akcesoria GSM) ma marżę w wysokości 0,5 – 1 złotego, oznacza to, że aby odrobić stratę musi bez zysku zrealizować wysyłkę nawet około dwudziestu przedmiotów.
Wydaje mi się – odpukać – że ten problem mam już zupełnie za sobą. Oto czynności, które wykonałem i sprawiły, że wszystkie wysyłki za pobraniem są zawsze odbierane.
Efekt? Chyba od czerwca 2006 roku nie zdarzyło się by jakaś przesyłka pobraniowa do mnie wróciła (za pobraniem wysyłam średnio 3-5 przesyłek na tydzień).
Opublikowano: 27 stycznia 2007 by Konrad Karpieszuk
inPost to nowy polski operator pocztowy, działający w naszym kraju od początku grudnia 2006 roku. Dzięki temu, że jego debiut zbiegł się ze strajkami na Poczcie Polskiej oraz dzięki zdecydowanie niższym cenom wysyłek od razu spotkał się z dużym zainteresowaniem. Start zatem idealny, a korzyści dla osób handlujących w serwisach aukcyjnych niezaprzeczalne. Czy aby na pewno?
Do dziś od początku grudnia zamówiony towar wysłałem do kupujących za pośrednictwem inPost 53 razy. Była to partia pilotażowa: nie poinformowałem o takim typie wysyłek ani w opisie aukcji, ani na stronie O mnie, ani w żadnym z listów (kupujący po zakupie otrzymują ode mnie co namniej trzy listy: zaraz po zakupie, zaraz po wpłacie, zaraz po wysłaniu przesyłki). Dlatego też całą odpowiedzialność za ewentualne problemy postanowiłem wziąć na siebie. Poniżej wypiszę moje obserwacje na temat działania inPost.
Plusy
Cena
Cena w porównaniu z Pocztą Polską jest rzeczywiście wyjątkowo atrakcyjna. Zdecydowana większość moich wysyłek nie przekracza wagowo 300 gramów. W przypadku wysyłki Pocztą Polską w liście poleconym ekonomicznym koszt wysyłki wynosi 4,80 zł brutto. W przypadku wysyłki inPost (przesyłka polecona ekspresowa) koszt ten to 1,83 zł zatem jest taniej o 2,97 zł. Gdybym wszystkie wysyłki wysyłał inPostem w skali miesiąca (około 180 przesyłek) zredukowałbym koszty o ponad 500 złotych!
Atrakcyjna koperta
Wszystkie wysyłki inPost muszą być nadane w kopertach zakupionych u operatora (de facto zakup koperty oznacza od razu zapłatę za wysyłkę zatem nie trzeba naklejać znaczków). Koperty te mają całkiem ładny wygląd co w początkowym okresie – gdy odbiorcy przesyłek nie znają jeszcze tego operatora – na pewno działa dla nas na korzyść: coś nowego i ładnego niemal zawsze się podoba.
Brak kolejek w okienkach
Operator inPost nie obsługuje jeszcze tak dużo przesyłek co Poczta Polska, dzięki czemu nadawanie wysyłek nie jest aż tak uciążliwe. Nie musimy stać po kilkanaście minut dziennie w kolejce do okienka.
Niestety to koniec plusów…
Minusy
Zasięg
Nie w każdym mieście możemy nadać naszą wysyłkę inPost i nie do każdego miasta może ona być dostarczona. Lista obsługiwanych miejsc jest ograniczona (choć faktycznie stale się rozrasta) a dostęp do niej jest utrudniony: albo musimy klikać po flashowej mapce, albo skorzystamy z listy otrzymanej w punkcie nadawczym – niestety ta nie zawsze jest aktualna.
Niepewny zasięg
Jakież było moje zdziwienie gdy przyniosłem do punktu nadawczego przesyłkę przeznaczoną do Warszawy (jak najbardziej jest na liście obsługiwanych miast) i na miejscu dowiedziałem się, że Warszawa nie jest właśnie obsługiwana. I nie wiadomo dlaczego. Po kilku dniach do miast wymienionych na stronie a nie obsługiwanych dołączył także Poznań. Na szczęście ten dziwny stan już minął, obawiam się jednak, że może kiedyś wrócić w kolejnym niespodziewanym mieście.
Godziny nadania
Jeżeli jakąś przesyłkę nadamy w inPost po godzinie 14:00 zostanie ona wysłana z punktu nadawczego w Polske dopiero w dniu kolejnym i dojdzie po dwóch dniach. W przypadku Poczty Polskiej taką krytyczną godziną jest 17:00.
Jest mi to bardzo nie na rękę: pieniądze na koncie mBank przelane z innych banków pojawiają się o 13:00 – mam więc tylko godzinę na zarejestrowanie wpłaty, zapakowanie wysyłki i zaniesienie jej do inPost.
Niepewne godziny nadania
Nawet jeśli zdążysz przed 14:00 nie możesz być pewien, że przesyłka wyjdzie jeszcze dziś (i teoretycznie dotrze jutro). Pewnego piątku po przyniesieniu przesyłek dowiedziałem się, że wyjdą one dopiero w poniedziałek, bo dziś kurier, który zbiera przesyłki po punktach nadawczych i zwozi do miejskiej centrali nie pracuje…
Ponadto na grupie dyskusyjnej alt.pl.allegro ktoś zgłaszał, że w jego mieście godzina 14:00 to fikcja – musi on nadawać przesyłki do godziny 12:00, bo… tak pasuje kurierowi i koniec. Jeśli to prawda to ręce opadają. A przecież to Poczcie Polskiej zarzuca się olewczość wobec klienta rodem z czasów PRL.
Dostawa po dwóch tygodniach
Możesz być pewien, że jeśli nadasz przesyłkę inPost, a w dzień następny gdy kurier dostarczy przesyłkę do klienta i go nie zastanie, klient będzie chciał ci urwać głowę i wyzwie od wyłudzaczy. Nic dziwnego.
Gdy kurier nie zastanie odbiorcy w domu nie zostawia żadnego awizo (do ewentualnych pracowników inPost czytających ten tekst: wiem, że zapewniacie, że w drzwiach zostaje awizo z informacją o możliwym miejscu odbioru przesyłki, ale żadna ze zgłaszających mi problem osób żadnego awizo nie widziała) i zjawia się kolejny raz dopiero po dwóch tygodniach. W efekcie już po dwóch dniach dostaję pierwszą reklamację od klienta, że nie dostał żadnej wysyłki, po kilku kolejnych dniach pojawiają się zarzuty wyłudzenia i straszenie negatywnym komentarzem. W efekcie sam muszę skrzętnie informować kupujących gdzie mogą odebrać przesyłkę co wcale łatwe nie jest – na stronie inPost mamy tylko adresy email do oddziałów w poszczególnych miastach.
Dla takich sprzedawców jak ja, którzy jako priorytet przyjmują maksymalnie szybkie dostarczenie towaru, zazwyczaj na dzień następny po zakupie (ponad 70% kupujących w opisie komentarza pozytywnego wymienia informację, że moja przesyłka była szybka lub wręcz ekspresowa) działanie inPost to tragedia. Dla kupujących zresztą też.
Niepewna dostawa
Dwukrotnie zdarzyło mi się otrzymać zwrot z inPostu z adnotacją „nieprawidłowy adres”. Po kontakcie z kupującymi (w jednym przypadku był to kupujący z dorobkiem już przeszło 300 komentarzy, w tym większość za zakup) i upewnieniu się, że adres jest faktycznie prawidłowy, wysłałem jeszcze raz na mój koszt Pocztą Polską – przesyłka była na miejscu na następny dzień.
Ergo: jeśli kurierowi nie chce się nieść przesyłki lub szukanie adresu zajmuje mu więcej niż 5 minut – przesyłka do nas wróci. A można by było w inPost wprowadzić chociaż dwustopniowy nadzór: jeśli kurier zwraca do centrali przesyłkę z adnotacją, że adres jest nieprawidłowy, centrala powinna to sprawdzić.
Kiepskie możliwości reklamacji
Według strony inPost reklamację można złożyć na dwa sposoby: telefonicznie lub za pośrednictwem strony WWW.
Reklamacja telefoniczna: nigdy nie udało mi się dodzwonić pod numer podany na stronie (0 801 400 100). Próbowałem nawet przed chwilą (sobota rano) i także bez rezultatu.
Udało mi się złożyć reklamację przez stronę WWW ale na tym koniec. Żadnego odzewu ze strony inPost.
Na szczęście istnieje też trzecia tajna metoda: reklamacja w punkcie nadawczym. Pracownik dzwoni od razu do centrali i po chwili wiemy co jest z przesyłką. Choć zawsze odpowiedź dla mnie i dla klienta jest niesatysfakcjonująca (patrz dwa powyższe punkty).
Niebezpieczne koperty
Choć ładne, to niestety niebezpieczne. Zwykła tektura zaklejana na cienki pasek klejący. Zastanawiam się jak często przesyłki dochodzą do odbiorców rozklejone. Ponadto jeśli wysyłamy coś innego niż dokumenty musimy to i tak wewnętrznie zapakować w dodatkową kopertę ochronną, co generuje nam kolejne koszty.
Podsumowanie
Niestety wraz z niskimi cenami inPost według mnie wprowadza niskie standardy.
Na 53 wysyłki:
Niestety jak dla mnie to zbyt wiele. Dotychczas jak wysyłałem Pocztą Polską myślałem, że nie może być gorzej: raz na miesiąc komuś spóźniała się przesyłka, raz na pół roku przesyłka ginęła. Niestety jak widać gorzej jest u konkurencji.
Co dalej? Szczerze życzę inPostowi powodzenia, bo chciałbym aby wysyłki staniały – to na pewno napędzi popyt na aukcjach internetowych, a dla mnie oznacza większe zyski. Jednak jak na razie z ich usług korzystał nie będę, co najwyżej zaznaczę, że jest taka możliwość na własną odpowiedzialność kupującego i dam odnośnik do tej recenzji (jeśli chcesz, zrób to samo, będzie mi miło). Na razie szkoda nerwów, choć przyznaję, że większość przesyłek dotarła bez problemów – niestety za mało.
Już wkrótce na Aukcjotece:
Nie przegap! Najlepiej już teraz zasubskrybuj nasz kanał RSS lub zamów najnowsze wpisy na swoją skrzynkę pocztową! Za darmo!