Archiwum Tagów | "wysyłanie"

Tags: , , , ,

Rozwiązanie problemu nieodbieranych przesyłek za pobraniem

Opublikowano: 03 lutego 2007 by Konrad Karpieszuk

Wszyscy sprzedawcy są chyba zgodni: nic tak nie irytuje w e-handlu jak zamówienie przez kupującego towaru za pobraniem i nie odebranie go potem. Koszt takiej wysyłki to najczęściej około 10zł. Gdy listonosz przyniesie ją do nas spowrotem musimy dopłacić jeszcze o ile dobrze pamiętam 3,5zł. Razem daje to minimum 13,5 złotego. Jeżeli ktoś tak jak ja (w przypadku produktów z kategorii akcesoria GSM) ma marżę w wysokości 0,5 – 1 złotego, oznacza to, że aby odrobić stratę musi bez zysku zrealizować wysyłkę nawet około dwudziestu przedmiotów.

Wydaje mi się – odpukać – że ten problem mam już zupełnie za sobą. Oto czynności, które wykonałem i sprawiły, że wszystkie wysyłki za pobraniem są zawsze odbierane.

  1. W aukcji wyraźnie zaznaczyłem, że w przypadku osób z wątpliwym stanem komentarzy (a już szczególnie z komentarzami negatywnymi za nie odbieranie przesyłek pobraniowych) zastrzegam sobie prawo do odmowy wysyłki płatnej przy odbiorze. I konsekwentnie się tego trzymam: jeśli ktoś nie odebrał kiedyś przesyłki pobraniowej i ma za to komentarz negatywny (choćby teraz miał kilkaset pozytywów), a teraz prosi mnie o wysyłkę za pobraniem – grzecznie odpisuję, że „po zapoznaniu się ze stanem komentarzy muszę odmówić takiej formy płatności. Bardzo proszę o wpłatę pieniędzy z góry na konto. Proszę zwrócić uwagę, że w ostatecznym rozrachunku taka forma dla Pana/Pani jest tańsza”. Najczęściej dostaję informację o zrozumieniu i wpłatę (choć zdarza się, że taki kupujący olewa mnie po tym liście – to tylko utwoerdza w przekonaniu, że dobrze zrobiłem nie wysyłając za pobraniem)
  2. Po wysłaniu wysyłki za pobraniem, wysyłam mail informujący o tym. Wyraźnie w nim nadmieniam, że nie odebranie takiej przesyłi oznacza dla mnie bardzo duże straty i wypisuję argumenty od których zacząłem ten artykuł. Wydaje mi się, że to jest to, co właśnie sprawia, że zawsze klient za taką przesyłkę płaci. Nie odbierający klienci po prostu nie zdają sobie sprawy jakie są konsekwencje ich działania – wydaje im się, że sprzedawca nic przez to nie traci, a tak nie jest.
  3. Jeśli jednak w przeszłości ktoś takiej przesyłki nie odebrał zawsze stawiam komentarz negatywny informując o powodzie wystawienia takiego komentarza. Patrz punkt pierwszy – jeśli nieuczciwi kupujący nie będą w ten sposób piętnowani, następni sprzedawcy popełnią ten sam błąd co ja.

Efekt? Chyba od czerwca 2006 roku nie zdarzyło się by jakaś przesyłka pobraniowa do mnie wróciła (za pobraniem wysyłam średnio 3-5 przesyłek na tydzień).

Podziel się swoim zdaniem

Tags: , , , ,

inPost – czy warto?

Opublikowano: 27 stycznia 2007 by Konrad Karpieszuk

inPost to nowy polski operator pocztowy, działający w naszym kraju od początku grudnia 2006 roku. Dzięki temu, że jego debiut zbiegł się ze strajkami na Poczcie Polskiej oraz dzięki zdecydowanie niższym cenom wysyłek od razu spotkał się z dużym zainteresowaniem. Start zatem idealny, a korzyści dla osób handlujących w serwisach aukcyjnych niezaprzeczalne. Czy aby na pewno?

Do dziś od początku grudnia zamówiony towar wysłałem do kupujących za pośrednictwem inPost 53 razy. Była to partia pilotażowa: nie poinformowałem o takim typie wysyłek ani w opisie aukcji, ani na stronie O mnie, ani w żadnym z listów (kupujący po zakupie otrzymują ode mnie co namniej trzy listy: zaraz po zakupie, zaraz po wpłacie, zaraz po wysłaniu przesyłki). Dlatego też całą odpowiedzialność za ewentualne problemy postanowiłem wziąć na siebie. Poniżej wypiszę moje obserwacje na temat działania inPost.

Plusy

Cena
Cena w porównaniu z Pocztą Polską jest rzeczywiście wyjątkowo atrakcyjna. Zdecydowana większość moich wysyłek nie przekracza wagowo 300 gramów. W przypadku wysyłki Pocztą Polską w liście poleconym ekonomicznym koszt wysyłki wynosi 4,80 zł brutto. W przypadku wysyłki inPost (przesyłka polecona ekspresowa) koszt ten to 1,83 zł zatem jest taniej o 2,97 zł. Gdybym wszystkie wysyłki wysyłał inPostem w skali miesiąca (około 180 przesyłek) zredukowałbym koszty o ponad 500 złotych!

Atrakcyjna koperta
Wszystkie wysyłki inPost muszą być nadane w kopertach zakupionych u operatora (de facto zakup koperty oznacza od razu zapłatę za wysyłkę zatem nie trzeba naklejać znaczków). Koperty te mają całkiem ładny wygląd co w początkowym okresie – gdy odbiorcy przesyłek nie znają jeszcze tego operatora – na pewno działa dla nas na korzyść: coś nowego i ładnego niemal zawsze się podoba.

Brak kolejek w okienkach
Operator inPost nie obsługuje jeszcze tak dużo przesyłek co Poczta Polska, dzięki czemu nadawanie wysyłek nie jest aż tak uciążliwe. Nie musimy stać po kilkanaście minut dziennie w kolejce do okienka.

Niestety to koniec plusów…

Minusy

Zasięg
Nie w każdym mieście możemy nadać naszą wysyłkę inPost i nie do każdego miasta może ona być dostarczona. Lista obsługiwanych miejsc jest ograniczona (choć faktycznie stale się rozrasta) a dostęp do niej jest utrudniony: albo musimy klikać po flashowej mapce, albo skorzystamy z listy otrzymanej w punkcie nadawczym – niestety ta nie zawsze jest aktualna.

Niepewny zasięg
Jakież było moje zdziwienie gdy przyniosłem do punktu nadawczego przesyłkę przeznaczoną do Warszawy (jak najbardziej jest na liście obsługiwanych miast) i na miejscu dowiedziałem się, że Warszawa nie jest właśnie obsługiwana. I nie wiadomo dlaczego. Po kilku dniach do miast wymienionych na stronie a nie obsługiwanych dołączył także Poznań. Na szczęście ten dziwny stan już minął, obawiam się jednak, że może kiedyś wrócić w kolejnym niespodziewanym mieście.

Godziny nadania
Jeżeli jakąś przesyłkę nadamy w inPost po godzinie 14:00 zostanie ona wysłana z punktu nadawczego w Polske dopiero w dniu kolejnym i dojdzie po dwóch dniach. W przypadku Poczty Polskiej taką krytyczną godziną jest 17:00.
Jest mi to bardzo nie na rękę: pieniądze na koncie mBank przelane z innych banków pojawiają się o 13:00 – mam więc tylko godzinę na zarejestrowanie wpłaty, zapakowanie wysyłki i zaniesienie jej do inPost.

Niepewne godziny nadania
Nawet jeśli zdążysz przed 14:00 nie możesz być pewien, że przesyłka wyjdzie jeszcze dziś (i teoretycznie dotrze jutro). Pewnego piątku po przyniesieniu przesyłek dowiedziałem się, że wyjdą one dopiero w poniedziałek, bo dziś kurier, który zbiera przesyłki po punktach nadawczych i zwozi do miejskiej centrali nie pracuje…

Ponadto na grupie dyskusyjnej alt.pl.allegro ktoś zgłaszał, że w jego mieście godzina 14:00 to fikcja – musi on nadawać przesyłki do godziny 12:00, bo… tak pasuje kurierowi i koniec. Jeśli to prawda to ręce opadają. A przecież to Poczcie Polskiej zarzuca się olewczość wobec klienta rodem z czasów PRL.

Dostawa po dwóch tygodniach
Możesz być pewien, że jeśli nadasz przesyłkę inPost, a w dzień następny gdy kurier dostarczy przesyłkę do klienta i go nie zastanie, klient będzie chciał ci urwać głowę i wyzwie od wyłudzaczy. Nic dziwnego.

Gdy kurier nie zastanie odbiorcy w domu nie zostawia żadnego awizo (do ewentualnych pracowników inPost czytających ten tekst: wiem, że zapewniacie, że w drzwiach zostaje awizo z informacją o możliwym miejscu odbioru przesyłki, ale żadna ze zgłaszających mi problem osób żadnego awizo nie widziała) i zjawia się kolejny raz dopiero po dwóch tygodniach. W efekcie już po dwóch dniach dostaję pierwszą reklamację od klienta, że nie dostał żadnej wysyłki, po kilku kolejnych dniach pojawiają się zarzuty wyłudzenia i straszenie negatywnym komentarzem. W efekcie sam muszę skrzętnie informować kupujących gdzie mogą odebrać przesyłkę co wcale łatwe nie jest – na stronie inPost mamy tylko adresy email do oddziałów w poszczególnych miastach.

Dla takich sprzedawców jak ja, którzy jako priorytet przyjmują maksymalnie szybkie dostarczenie towaru, zazwyczaj na dzień następny po zakupie (ponad 70% kupujących w opisie komentarza pozytywnego wymienia informację, że moja przesyłka była szybka lub wręcz ekspresowa) działanie inPost to tragedia. Dla kupujących zresztą też.

Niepewna dostawa
Dwukrotnie zdarzyło mi się otrzymać zwrot z inPostu z adnotacją „nieprawidłowy adres”. Po kontakcie z kupującymi (w jednym przypadku był to kupujący z dorobkiem już przeszło 300 komentarzy, w tym większość za zakup) i upewnieniu się, że adres jest faktycznie prawidłowy, wysłałem jeszcze raz na mój koszt Pocztą Polską – przesyłka była na miejscu na następny dzień.

Ergo: jeśli kurierowi nie chce się nieść przesyłki lub szukanie adresu zajmuje mu więcej niż 5 minut – przesyłka do nas wróci. A można by było w inPost wprowadzić chociaż dwustopniowy nadzór: jeśli kurier zwraca do centrali przesyłkę z adnotacją, że adres jest nieprawidłowy, centrala powinna to sprawdzić.

Kiepskie możliwości reklamacji
Według strony inPost reklamację można złożyć na dwa sposoby: telefonicznie lub za pośrednictwem strony WWW.

Reklamacja telefoniczna: nigdy nie udało mi się dodzwonić pod numer podany na stronie (0 801 400 100). Próbowałem nawet przed chwilą (sobota rano) i także bez rezultatu.

Udało mi się złożyć reklamację przez stronę WWW ale na tym koniec. Żadnego odzewu ze strony inPost.

Na szczęście istnieje też trzecia tajna metoda: reklamacja w punkcie nadawczym. Pracownik dzwoni od razu do centrali i po chwili wiemy co jest z przesyłką. Choć zawsze odpowiedź dla mnie i dla klienta jest niesatysfakcjonująca (patrz dwa powyższe punkty).

Niebezpieczne koperty
Choć ładne, to niestety niebezpieczne. Zwykła tektura zaklejana na cienki pasek klejący. Zastanawiam się jak często przesyłki dochodzą do odbiorców rozklejone. Ponadto jeśli wysyłamy coś innego niż dokumenty musimy to i tak wewnętrznie zapakować w dodatkową kopertę ochronną, co generuje nam kolejne koszty.

Podsumowanie

Niestety wraz z niskimi cenami inPost według mnie wprowadza niskie standardy.

Na 53 wysyłki:

  • otrzymałem w sumie 62 listy od 10 zaniepokojonych kupujących
  • dwie wysyłki do dziś nie doszły i nie wiadomo czy dojdą. Na razie wysłałem do tych osób towar dwa razy (za drugim razem Pocztą Polską i już doszedł, podczas gdy wciąż czekamy na dostarczenie lub zwrot przez inPost)
  • dwa razy dostałem zwrot z adnotacją, że nie można dostarczyć przesyłki (kupujący oczywiście mieszkają w miastach obsługiwanych przez inPost). Po ponownej wysyłce przez Pocztę Polską towar był niemal natychmiast

Niestety jak dla mnie to zbyt wiele. Dotychczas jak wysyłałem Pocztą Polską myślałem, że nie może być gorzej: raz na miesiąc komuś spóźniała się przesyłka, raz na pół roku przesyłka ginęła. Niestety jak widać gorzej jest u konkurencji.

Co dalej? Szczerze życzę inPostowi powodzenia, bo chciałbym aby wysyłki staniały – to na pewno napędzi popyt na aukcjach internetowych, a dla mnie oznacza większe zyski. Jednak jak na razie z ich usług korzystał nie będę, co najwyżej zaznaczę, że jest taka możliwość na własną odpowiedzialność kupującego i dam odnośnik do tej recenzji (jeśli chcesz, zrób to samo, będzie mi miło). Na razie szkoda nerwów, choć przyznaję, że większość przesyłek dotarła bez problemów – niestety za mało.

88 komentarzy

Tags: , , ,

Od nowego roku Poczta Polska jak zwykle podnosi ceny

Opublikowano: 29 grudnia 2006 by Konrad Karpieszuk

Od kiedy handluję w serwisach aukcyjnych nie było chyba stycznia, w którym Poczta Polska nie podniosłaby przynajmniej części opłat za swoje usługi. I tak jest tym razem. Nowe cenniki i skrótowe wyjaśnienie co się zmienia znajdziecie na stronie Poczty.

Czy to już pora poważnie rozważyć korzystanie z inPost?

3 komentarze

Tags: , , , ,

Szablon książki nadawczej

Opublikowano: 10 sierpnia 2006 by Konrad Karpieszuk

Sprzedawcy na Allegro (i nie tylko) z pewnością dobrze znają książkę nadawczą. Można ją kupić w każdym urzędzie pocztowym za około 3 zł, wprowadzamy do niej spis wszystkich wysyłek poleconych, które zostawiamy na poczcie.

Nie każdy jednak wie, że książkę nadawczą możemy sobie zrobić sami (§ 20 regulaminu Poczty Polskiej) – wystarczy odpowiedni szablon w arkuszu kalkulacyjnym. Potem możemy go wydrukować i powielić na ksero (lub wypełniać pola na komputerze i drukować wraz z danymi odbiorców za każdym razem). Powinno być taniej, a jeśli nie taniej to na pewno wygodniej, zwłaszcza jeśli ktoś korzysta z komputerowego programu do zarządzania sprzedażą – wystarczy zwykłe kopiuj & wklej i możemy zapomnieć o długopisie 🙂

Dla tych wszystkich, którzy nie wiedzą jak wygląda książka nadawcza lub nie chcą tracić czasu na przygotowanie odpowiedniego szablonu, sam sprezentowałem gotowca. Udostępniam oczywiście za darmo. Po kliknięciu w link należy odczekać około 30 sekund aż pojawi się ostateczny odnośnik do pobierania (szablon umieściłem na darmowym systemie do przechowywania plików i stąd ta mała niedogodność).

Szablon wykonany jest w arkuszu kalkulacyjnym OpenOffice Calc (format .ods). Pakiet biurowy OpenOffice 2.x za darmo pobierzemy ze strony firmy UX Systems. W ogóle zachęcam do jego pobrania, gdyż jeśli w przyszłości będę dzielił się moimi komputerowymi rozwiązaniami, zawsze będą one oparte na otwartym, darmowym oprogramowaniu (w mojej firmie używam tylko Linuksa), w tym także pakiecie biurowym OpenOffice.org.

10 komentarzy